Author Archives: admin

Przyjęcie do nowicjatu

14 sierpnia 2019 r. w Samarii odbyła się długo oczekiwana uroczystość obłóczyn, czyli przyjęcia postulantki do nowicjatu. Natalia przygotowywała się do tego momentu przez cały rok postulatu, w którym towarzyszyła jej s. Antonina Kazanowska. Przed obłóczynami, wraz z innymi siostrami odprawiła 8-dniowe rekolekcje. Trwając w ciszy i  zasłuchaniu, w całkowitym milczeniu oczekiwała na ten piękny moment rozpoczęcia życia zakonnego. Przyjęcie habitu i nowego imienia budziło wiele emocji, ale nade wszystko radość z włączenia w naszą rodzinę zakonną.

Matka Anuncjata Zdunek na początku ceremonii, wobec zebranych w kapitularzu Sióstr  przeprowadziła dialog. Pytała: Droga Siostro o co prosisz ? i wszystkie usłyszałyśmy odpowiedź: Proszę o przyjęcie mnie do nowicjatu, abym zapoznała się z rodzajem waszego życia i mogła być przyjęta do rodziny zakonnej Sióstr Benedyktynek Samarytanek Krzyża Chrystusowego.

I następne pytanie, w którym Matka wypowiada po raz pierwszy nowe imię siostry: Czego pragniesz Siostro Józefino w tym Zgromadzeniu?

I oto jest nowe imię!

Siostra Józefina odpowiedziała: Nauczyć się naśladowania Chrystusa i żyć w Jego doskonałej miłości.

Z naszych serc wypłynęła modlitwa wypowiedziana ustami Matki: Niech Bóg miłosierny otoczy cię swoją łaską, a nam niech Boski Mistrz udzieli światła.

Następnie wysłuchałyśmy kilku fragmentów Słowa Bożego. Na koniec Matka Generalna, nawiązując do naszych przepisów wyjaśniła cel i charakter nowicjatu, przywołała także słowa Matki Założycielki. Czcigodna Sługa Boża Matka Wincenta mówiła, że od osób chcących wstąpić do naszego Zgromadzenia wymaga się prawdziwego powołania zakonnego, pragnienia służenia Bogu w pokorze, zdrowego rozsądku, bezwzględnej prawości, usposobienia pogodnego i otwartego, zamiłowania i gotowości do najtrudniejszych i najniższych prac. 

W Artykule 106 Konstytucji czytamy: „Nowicjat jest szczególną szkołą służby Pańskiej, w której wszystko zmierza do tego, by odrzuciwszy starego człowieka przyoblec się w Chrystusa i ucząc się miłować Go coraz mocniej, wejść na drogę rad ewangelicznych”.

Matka przedstawiła patronkę naszej nowej Siostry.

Św. Józefina Bakhita urodziła się około 1869 roku – sama nie znała precyzyjnej daty – w Darfurze w Sudanie. W wieku dziewięciu lat została porwana przez handlarzy niewolników, była bita do krwi i pięć razy sprzedawana na targach niewolników w Sudanie. Ostatecznie, jako niewolnica, znalazła się na służbie u matki i żony pewnego generała, gdzie każdego dnia była chłostana do krwi. Pozostały jej po tym do końca życia 144 blizny. W 1882 roku została kupiona dla włoskiego konsula Callista Legnaniego, który wobec ofensywy mahdystów powrócił do Włoch”. Znając do tej pory tak okrutnych «panów», których była własnością, którzy ją poniżali i maltretowali albo – w najlepszym przypadku – uważali ją za użyteczną niewolnicę, Bakhita poznała «Pana» całkowicie innego, żyjącego Boga, Boga Jezusa Chrystusa. Usłyszała o istnieniu Pana prawdziwego, który jest Panem panów, oraz że ten Pan jest dobry, jest uosobieniem dobroci. Dowiedziała się, że ten Pan zna także ją, że ją stworzył – co więcej, że ją kocha. Również ona była kochana właśnie przez najwyższego Pana, w porównaniu z którym wszyscy inni panowie są niczym. Ona sama była przez Niego znana, kochana i oczekiwana. Co więcej, ten Pan osobiście poznał los bitego, a teraz oczekiwał jej «po prawicy Boga Ojca». Teraz miała «nadzieję» – już nie nikłą nadzieję na znalezienie panów mniej okrutnych ale wielką nadzieję: jestem do końca kochana  i cokolwiek się zdarzy, jestem oczekiwana przez tę Miłość. A zatem moje życie jest dobre. Przez poznanie tej nadziei została «odkupiona», nie czuła się już niewolnicą, ale wolną córką Boga.

Józefina Bakhita została beatyfikowana i kanonizowana przez papieża, dziś już świętego Jana Pawła II – w 2000 roku. Afrykańska święta Józefina Bakhita zainspirowała Ojca Świętego Benedykta XVI do napisania jednego z punktów encykliki Spe salvi poświęconej refleksji nad chrześcijańską nadzieją. Jest to nadzieja, która – jak pisze św. Paweł w Liście do Efezjan – zbawia i przywraca wolność każdemu człowiekowi. Według papieża wystarczy otworzyć się na chrześcijańską koncepcje Boga, by doświadczyć miłości, poczucia bezpieczeństwa oraz ludzkiej godności z jej niezbywalnymi prawami.

Zachowały się jej „złote myśli”:

„O Panie, gdybym mogła polecieć do mego ludu i opowiedzieć mu o Twej dobroci najwspanialszym głosem: jak wiele dusz zostałoby zbawionych!”

„Oddałam wszystko memu Panu: On zaopiekuje się mną”.

„Pan bardzo mnie ukochał: trzeba byśmy wszystkich kochali… Konieczne jest współczucie oraz wybaczenie!”

Lubiła powtarzać: „Bądźcie dobrzy, kochajcie Pana, módlcie się za tych, którzy Go nie znają. Bądźcie świadomi szczęścia, polegającego na tym, że wy Go znacie!”.

Pielgrzymka do Ostrówka… śladami Helenki Kowalskiej – św. Faustyny

„Duchu Święty umacniaj miłość”

Pod takim hasłem wyruszyła XI Pielgrzymka Piesza z Warszawy – z sanktuarium św. Faustyny przy ul. Żytniej – do domu w Ostrówku, gdzie Helena Kowalska przez rok pracowała u państwa Lipszyców na wiano zakonne. Dołączyłyśmy także i my do tej ponad 400 osobowej wspólnoty wiary. W sposób szczególny polecaliśmy Bogu rodziny oraz młodzież – jest to bowiem szósty rok nowenny w intencji powołań do kapłaństwa i do życia konsekrowanego. Swój pielgrzymi trud i modlitwy ofiarowaliśmy także za naszą Ojczyznę i za Kościół, szczególnie zaś wynagradzając za grzechy i profanacje.

„Pozwólmy Bogu, by nas dotykał, przemieniał, by to co jest w nas śmiercią stało się żywe” – zachęcał nasz opiekun duchowy ks. Rafał Miękus. Zwrócił uwagę, że Duch Święty może uzdrawiać w człowieku tylko co to jest Mu ofiarowane. „Zaprośmy zatem już dziś Pana by On – jak ogień przepalił nasze serca swoją mocą, by było w nas Jego życie”.

Pielgrzymka trwała dwa dni. To piękny czas wspólnej modlitwy i dzielenia się radością wiary, doświadczenia Opatrzności Bożej. Wzruszającym było widzieć zarówno starsze, nieco już niedołężne osoby, ale i młode – rozeznające swe życiowe powołanie. Wyjątkowo ujmującym widokiem były rodziny z dziećmi: najmłodszym uczestnikiem było czteromiesięczne dziecko! Dzielna mama, która tuliła swe maleństwo, niosąc je w pielgrzymce miłosierdzia!

Jak wiele dobra wydobywa spotkanie z utrudzonym pielgrzymem – obserwowaliśmy to i doświadczaliśmy materialnie: przygotowane posiłki w poszczególnych parafiach, rozdawane cukierki, owoce czy podawanie schłodzonej wody po drodze, przyjazne gesty i pozdrowienia: szczęść Boże, niech Bóg wam błogosławi!

Zwieńczeniem naszej pielgrzymki była uroczysta Msza św. w Domu Św. Faustyny w Ostrówku 28 lipca o godz. 15.00, której przewodniczył pasterz naszej diecezji JE ks. Biskup Romuald Kamiński.

Niech Bóg będzie uwielbiony w swym Kościele!

Requiescat in pace

Siostra Wenancja od Matki Bożej Wspomożenia Wiernych Aniela Szpura urodziła się 20 grudnia 1931 r. w miejscowości Konstantynów nad Bugiem, pow. Biała Podlaska, diecezja siedlecka. Sakrament chrztu św. przyjęła  26 grudnia 1931 r. w kościele parafialnym w Konstantynowie, a sakrament bierzmowania w 1946 r.

Gdy Aniela miała 5 lat zmarła mama. Trzy lata później zmarł ojciec pozostawiając siedmioro dzieci bez środków do życia. Ciężar utrzymania i wychowania dzieci spadł na 16-letnią wówczas Stanisławę, najstarszą z rodzeństwa. A nie było to łatwe, ponieważ wybuchła wojna. Zapewne ta trudna sytuacja sprawiła, że Aniela ukończyła szkołę podstawową dla pracujących w 1954 r.

W roku 1952 wstąpiła do naszego Zgromadzenia jej najstarsza siostra Stanisława, w Zgromadzeniu s. Paschalisa.

To samo pragnienie zrodziło się też w sercu Anieli. Chcąc zdobyć środki na przygotowanie „wyprawy” wyjechała do Łodzi, by tam podjąć pracę. Swoje pragnienie mogła zrealizować 1 sierpnia 1956 r. Formację w nowicjacie rozpoczęła 1 lutego 1957 r. i otrzymała imię zakonne – siostra Wenancja. Pierwszą profesję złożyła 16 sierpnia 1959 r., zaś śluby wieczyste 15 sierpnia 1965 r.  W Samarii przebywała do 1972 r., kiedy to została przeniesiona na Fiszor. Tu i na kolejnych placówkach: w Częstochowie w latach 1977-1980, w Samarii od 1980 do 1984 r. s. Wenancja pracowała jako kucharka. Łącznie ten trudny urząd pełniła około 23 lata. Do Pruszkowa przyjechała w 1984 r., gdzie przebywała 18 lat, pełniąc dyżury nocne i różne prace domowe. W 2002 r. przybyła ponownie do Fiszoru. Tu opiekowała się starszą o 8 lat s. Paschalisą. Siostra Wenancja była osobą dokładną, staranną, uczynną, pracowitą. Jej silne poczucie obowiązku dawało o sobie znać szczególnie w sytuacjach, gdy w domu zostawało kilka sióstr.

Mimo upływu lat i pogarszającego się stanu zdrowia, chciała być samodzielna. Zawsze pierwsza w kaplicy, zawsze obecna na wszystkich ćwiczeniach – wzór wierności modlitwie i obserwancji zakonnej. Codziennie odprawiała Drogę Krzyżową oraz Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Także jej skromna zakonna cela wypełniona była „kadzidłem” płynących w niej modlitw. W naszej dawnej „Pacierzówce” s. Wenancja miała cały plik modlitw przepisanych na maszynie… To nad nimi była pochylona ilekroć się weszło do jej celi.            Z pewnością modlitwa, którą przytaczam przygotowała ją na najważniejszą chwilę życia.

Modlitwa wieczorna

 Oto jestem Panie, dzień mój ma się ku końcowi.

Jeżeli zrobiłam dziś coś dobrego, dzięki Ci za to, Panie.

Jeżeli zgrzeszyłam, Twoja miłość

niech przebaczy mi moją ciągle powtarzającą się słabość.

W tej ciszy nocnej, w której wyczuwam Ciebie, myślę o innej nocy,

o tej, która nadejdzie, gdy oczy moje po raz ostatni ujrzą światło ziemi.

Śmierć nadejdzie tak samo, jak nadchodzi noc.

Tak jak ona nieunikniona, tak jak ona głęboka.

Spraw, by była najpiękniejszą z moich nocy.

Zasypiając dzisiejszego wieczora, ofiaruję Ci duszę moją tak,

jakby to była godzina śmierci.

Ojcze, przyjmij mnie.

Spraw, bym zasypiając spokojnie, uczyła się umierać. Amen.

W Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa, po nieszporach i adoracji Pana Jezusa (…) s. Wenancja zasłabła. Zdążono przywołać ks. Kapelana, który udzielił Siostrze sakramentu chorych, ale pomoc medyczna niestety przyjechała za późno. Siostra Wenancja w otoczeniu Sióstr, przy świetle gromnicy wydała ostatnie tchnienie… była godz. 18.20 – 28 czerwca 2019 r.

Ufamy, że przygarnęło Siostrę Boże Serce i zapewne usłyszała: „Służebnico dobra i wierna wejdź do radości swego Pana”.

 Siostra Wenancja przeżyła 87 lat, w Zgromadzeniu 63 lata. W Fiszorze przebywała łącznie 22 lata.

Pogrzeb śp. s. Wenancji odbył się 3 lipca. O godz. 9.30 w kaplicy fiszorskiej przy trumnie zgromadziły się siostry na czele z Matką Generalną Anuncjatą, wychowankowie i pracownicy DPS, a także liczna rodzina. Po wspólnej modlitwie różańcowej odśpiewałyśmy I nokturn Godziny czytań za zmarłych. Następnie ks. kapelan Dariusz Jankiewicz SVD przewodniczył obrzędowi wyprowadzenia ciała i Mszy św. pogrzebowej w kościele parafialnym w Niegowie. W kondukcie żałobnym odprowadziliśmy naszą zmarłą s. Wenancję na miejscowy cmentarz, gdzie w kwaterze sióstr złożono jej ciało.

Niech odpoczywa w pokoju. Amen.

Ze wspomnień s. Angeli Kuliszczak

Requiescat in pace

Siostra Ewina od Niepokalanego Poczęcia NMP Teresa Sobolewska urodziła się 20 stycznia 1927 r. we wsi Powikła, parafia Dobrzyniewo Kościelne, archidiecezja białostocka.

O latach swego dzieciństwa s. Ewina w życiorysie napisała: „29 maja 1931 r. zmarła moja mama, miałam wtedy 4 lata i 4 m-ce, przy porodzie najmłodszej siostry. Zostało nas 6-ro małych dzieci (…) Wychowaniem nas osieroconych zajmowali się tatuś i ciocia – siostra tatusia i babcia. Ojciec mój zajmował się gospodarstwem rolnym i wykonywał prace stolarskie. Uczył nas pracowitości, pomagaliśmy w pracy sezonowej na roli, był dla nas – swoich dzieci przykładnym, dobrym, kochanym tatusiem. Co dzień rano i wieczorem odmawialiśmy wspólnie na klęcząco z tatusiem pacierz, w każdą niedzielę przed śniadaniem i pójściem do kościoła śpiewaliśmy wspólnie Godzinki o NMP, następnie Kiedy ranne wstają zorze. Obowiązywała niedzielna Msza św., dzieci szły na godz. 9, dorośli na 11 na sumę. Po powrocie z kościoła babcia pytała, co ksiądz mówił na kazaniu, trzeba było dobrze słuchać i powiedzieć babci. W szkole mieliśmy dobrego księdza katechetę, który prowadził w parafii stowarzyszenie dla dzieci Krucjatę Eucharystyczną, dla młodzieży Sodalicję Mariańską, do których należałam. Były częste spotkania, występy, dużo zawdzięczam w odkryciu swojego powołania zakonnego księdzu Moderatorowi, który mnie prowadził i był spowiednikiem. Dowiedziałam się od Sióstr z mojej parafii o Zgromadzeniu Sióstr Samarytanek i 3 października 1948 r. prosiłam o przyjęcie do naszego Zgromadzenia, w którym przeżyłam do czasu obecnego (Siostra pisze wspomnienie w 2003 r.). Dziękuję Bogu za wytrwanie w powołaniu, za udzielony ogrom łask Bożych i proszę codziennie o szczęśliwą śmierć i wieczność”.

Siostra Ewina 20 marca 1949 r. rozpoczęła w Samarii nowicjat. Po odbyciu dwuletniej formacji – w dniu 21 marca 1951 r. złożyła pierwszą profesję zakonną, a 15 sierpnia 1957 r. – profesję wieczystą. W Zgromadzeniu podnosiła swoje kwalifikacje zawodowe i religijne: ukończyła studium prawno-administracyjne i kurs księgowości, liceum ogólnokształcące oraz kurs katechetyczny.

Wspomnienie o siostrze Ewinie z pobytu w Samarii

Ostatnie lata życia (4 lata i 5 miesięcy) s. Ewina spędziła w naszej wspólnocie w Samarii. Podobnie jak wcześniej s. Ludwika i s. Danuta, s. Ewina na długo pozostanie w naszej pamięci i jeszcze jakiś czas cela, w której mieszkała będzie nazywana pokojem s. Ewiny.

W listopadzie 2014 r. siostra złamała szyjkę prawej kości udowej. Niestety, operacja wstawienia endoprotezy nie udała się i rehabilitacja nie była możliwa. Siostra Ewina stała się osobą leżącą, potrzebującą pomocy innych sióstr. 14 stycznia 2015 r. została przewieziona z Pruszkowa do naszego domu i otoczona troskliwą opieką sióstr – przełożoną w Samarii była wówczas obecna Matka Generalna Anuncjata. Rozpoczął się dla naszej siostry czas naznaczony ofiarnym cierpieniem, poprzez które nadal służyła Panu Bogu w zaufaniu i poddaniu Woli Bożej, cierpliwie przeżywając swoją pogłębiającą się chorobę.

Siostra nie opuszczała własnej celi. We Mszy św. i pozostałych modlitwach uczestniczyła, łącząc się z nami duchowo, dzięki zainstalowanemu nagłośnieniu. Zawsze oczekiwała Pana Jezusa przychodzącego w sakramentach: Komunii św. i spowiedzi. Wielkim szacunkiem darzyła kapłanów. Bardzo lubiła się modlić, zwłaszcza modlitwą różańcową, którą odmawiała z pomocą s. Anieli.

Siostra Ewina odznaczała się niezwykłą uprzejmością, szacunkiem dla innych oraz pogodą ducha. Za wszystko była wdzięczna i za wszystko dziękowała, nawet w ostatnich dniach życia, które były przecież dla siostry bardzo trudne. Siostra bardzo ceniła sobie odwiedziny sióstr zarówno starszych, jak i młodszych, zawsze obdarowywała dobrym słowem, serdecznym uśmiechem. Uśmiechała się pięknie – tak, że „śmiały się jej niebieskie oczy”. A siostry lubiły przychodzić do s. Ewiny, cieszyły się, gdy je poznawała i pamiętała ich imiona.

W maju tego roku nastąpiło znaczne pogorszenie stanu siostry. W sobotę 22 czerwca zabrano siostrę do szpitala. Po przyjęciu na oddział chirurgiczny zaczęto przygotowywać siostrę do operacji ratującej życie, po której przewieziono s. Ewinę na OIOM. Lekarz nie ukrywał, że stan jest bardzo ciężki i nie wiadomo, czy siostra przeżyje. Co dzień odwiedzałyśmy siostrę, by chwilę z nią pobyć i pomodlić się razem przy jej łóżku – wierząc, że sprawia jej to radość i daje umocnienie.

Siostra Ewina zmarła w czwartek, 27 czerwca o godz. 1.45, w dzień wspomnienia Matki Bożej Nieustającej Pomocy w czasie dorocznych rekolekcji odbywających się w Samarii. Siostra Ewina przeżyła 92 lata, w Zgromadzeniu ponad 70 lat.

Ceremonie pogrzebowe śp. s. Ewiny odbyły się w poniedziałek 1 lipca. Około godz. 9.00 została przywieziona trumna z ciałem siostry, którą wniesiono do samaryjskiej kaplicy. O 9.30 zgromadzone siostry i członkowie rodziny odmówili różaniec św. w intencji zmarłej, a następnie odśpiewali pierwszy nokturn Godziny czytań za zmarłych. O 10.30 nastąpiło wyprowadzenie ciała do kościoła parafialnego. Konduktowi żałobnemu towarzyszyło bicie naszego dzwonu św. Scholastyki.

Mszy św. żałobnej w kościele o godz. 11.00 i ceremoniom pogrzebowym przewodniczył ks. proboszcz z Niegowa Andrzej Rybicki. Współcelebransami byli: ks. rekolekcjonista Jan Wróblewski, werbista, który wygłosił także homilię, kapelan ze Szkolnej ks. Ryszard Rymarz oraz kapelan z Fiszoru ks. Dariusz Jankiewicz, werbista. W pogrzebie uczestniczyła najbliższa rodzina, Matka Generalna, siostry z Samarii i pobliskich domów oraz siostry rekolektantki reprezentujące nasze wspólnoty domowe.

Wśród rzeczy s. Ewiny przywiezionych ze Szkolnej s. przełożona Benedykta znalazła nieduży notes, w którym siostra zapisywała swoje postanowienia z odbytych rekolekcji, począwszy od roku 1951, w którym złożyła I śluby, aż do ostatnich rekolekcji przeżytych świadomie w 2014 r. Jest to poruszająca lektura… To historia duchowej walki człowieka w dążeniu do świętości. Walki nie w samotności, ale w oddaniu się całkowitym Panu Jezusowi i zawierzeniu swojego życia Matce Bożej.

Postanowienia s. Ewiny były bardzo konkretne, a każde z nich kończyła modlitwą. Oto kilka fragmentów:

… Jezu Najsłodszy widzisz moją nędzę i słabość na każdym kroku, proszę Cię przemień we mnie wszystko, co się Tobie nie podoba i spraw, niech stanę się we wszystkim podobną i miłą Tobie. Matko Najświętsza, Ty nikogo nie opuszczasz, kto Twej pomocy potrzebuje, uproś mnie u Jezusa łaski potrzebne do uświęcenia i zbawienia duszy mojej (1951 r.).

… Jezu Najsłodszy, sama bez Ciebie nic nie zrobię, wspieraj mnie swymi łaskami, zlituj się nade mną, bez Twej pomocy jestem tylko zdolna Ciebie obrażać… Maryjo wspomagaj mnie, do Jezusa prowadź mnie przez całe życie moje i w ostatniej godzinie życia mego bądź przy mnie (1967 r.).

… Jezu dopomóż spełniać Wolę Twoją. Jezu spraw niech Cię kocham goręcej. Jezu cichy i serca pokornego uczyń serce moje podobnym do Twego, dopomóż resztki życia wykorzystać dla chwały Twojej i zbawienia duszy mojej… (2006 r.).

I zapiski z ostatnich lat uczynione drżącą ręką:

… Boże daj mi łaskę szczęśliwej śmierci i wieczności w Twoim Domu, to jest moje pragnienie i dążenie największe. Jezu króluj w mym sercu zawsze (2012 r.).

… Jezu bądź ze mną zawsze, niech nigdy nie odłączę się od Ciebie. Jezu prowadź mnie przez życie ziemskie prostymi dróżkami. Jezu spraw niech Cię kocham coraz więcej (2014 r.).

 Droga nasza Siostro Ewino, dziękujemy Bogu, że mogłyśmy służyć Tobie pomocą, kiedy mieszkałaś razem z nami. Ufamy, że mieszkasz już w Domu Ojca, miejscu, którego tak bardzo pragnęłaś i oglądasz umiłowanego Jezusa twarzą w twarz.

Ze wspomnień s. Rafaeli Żelechowskiej

Święto Dziękczynienia w Warszawie

W Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie w niedzielę 2 czerwca odbyło się 12. Święto Dziękczynienia. Przyświecało mu hasło: „Dziękujemy za wielkich pasterzy – Jana Pawła II i Prymasa Stefana Wyszyńskiego”.

Mszę św. poprzedziła procesja z relikwiami bł. Franciszki Siedliskiej, założycielki Zgromadzenia Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu, która wyruszyła o godz. 8.00 z Placu Piłsudskiego, gdzie w 1979 r. papież Jan Paweł II wypowiedział pamiętne słowa: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi!”. Pielgrzymów pobłogosławił bp Piotr Jarecki, wśród których były nasze siostry z Samarii: Matka Generalna Anuncjata, s. radna Maria, s. Serwia i s. Łucja.

Eucharystii przewodniczył ks. kard. Stanisław Dziwisz, a koncelebrowali: nuncjusz apostolski w Polsce abp Salvatore Pennacchio i kilkunastu członków Episkopatu Polski. Wzięli w niej udział również przedstawiciele parlamentu, rządu, Kancelarii Prezydenta RP i władz samorządowych stolicy. Uroczystość ta wpisała się w obchody 40. rocznicy pierwszej pielgrzymki do Polski Ojca Świętego Jana Pawła II.

 

Wiosenne spotkanie Sióstr z Zarządu, Przełożonych i Dyrektorek

W Samarii trwa spotkanie szkoleniowo-formacyjne Sióstr z Zarządu Generalnego, Przełożonych i Dyrektorek. Głównym tematem duchowych rozważań jest ewangeliczna rada ubóstwa, przeżywana przez nas – osoby konsekrowane – jako cnota chrześcijańska, do której zobowiązałyśmy się składając śluby zakonne. W nasze rozważanie wprowadził nas ks. Jakub Szcześniak z Warszawy, który „namalował” przed nami rzeczywistość  ubóstwa, wyjaśniając jego znaczenie w Starym i Nowym Testamencie.

Ps 72, 11-12
Wyzwoli bowiem wołającego biedaka i ubogiego, i bezbronnego.
Zmiłuje się nędzarzem i biedakiem i ocali życie ubogich.

Zadaliśmy sobie pytania, m.in.:

Czy ubóstwo ewangeliczne, ubóstwo solidarne z ubogimi, jaką ma relację do biedy w ogóle? Do wymiaru społecznego biedy?

Czy ubóstwo jest świadectwem dzisiaj? Czy jeśli jest świadectwem, to czy ono dziś przemawia? Czy dla dzisiejszego dla świata życie ubogie każdego z nas jest przekonywujące? Jeśli tak, to do czego?  Czy styl życia jaki prezentujemy „robi wrażenie”? Czy jest świadectwem, który świat interesuje?

Czy to znane rozróżnienie „mieć” czy „być”, czy to że czegoś nie mam, a więc żyję w ubóstwie oznacza, że bardziej „jestem”?

W trakcie spotkania Matka Generalna przekazała najważniejsze sprawy z życia Kościoła, komunikaty z Konferencji Wyższych Przełożonych oraz bieżące sprawy Zgromadzenia. Nie brakowało czasu na wspólną modlitwę i wymianę doświadczeń z życia Wspólnot i prowadzonych Placówek.

Spotkanie w radosnym czasie Oktawy Zmartwychwstania Pańskiego było okazją do wspólnego świętowania i dzielenia się wiarą i budzącą się nadzieją płynącą z Wielkanocnego Orędzia, bo Jezus pokonał zło i śmierć! ON żyje i chce abyśmy i my żyli!  (Christus vivit 1)

Zmartwychwstanie Pańskie

Chrystus żyje.
On jest naszą nadzieją,
jest najpiękniejszą młodością tego świata.
Wszystko, czego dotknie, staje się młode,
staje się nowe, napełnia się życiem.
(…) On żyje i chce, abyś żył!

Papież Franciszek, Christus vivit 1

Drodzy Przyjaciele

        Z okazji zbliżających się Świąt Wielkanocnych wraz z Siostrami pragnę złożyć życzenia jak najobfitszych łask płynących od Zmartwychwstałego Zbawiciela. Przede wszystkim pałającego serca i gotowości przyjęcia orędzia o Bogu, który będąc wiernym Miłości, jaką obdarzył człowieka – nie zawahał się, by zapłacić najwyższą cenę, abyśmy mogli żyć pełnią życia w Nim!

                     Życzę więc niczym niezmąconej radości, pokoju, wdzięczności i doświadczenia spotkania ze                             Zmartwychwstałym Jezusem – żyjącym i dającym się nieustannie w swym Słowie i Eucharystii!

Z radosnym   A l l e l u j a   łączę serdeczne pozdrowienia

s. Anuncjata Zdunek OSBSam

przełożona generalna Sióstr Benedyktynek Samarytanek Krzyża Chrystusowego

 

Odnowa ducha 15-18 marca 2019 r.

 Bóg zakochany we mnie… takie hasło zgromadziło nasze najmłodsze siostry po ślubach wieczystych razem z Matką Anuncjatą w częstochowskim domu w dniach 15-18 marca. Jak co roku, w ramach formacji permanentnej, organizowane są dni odnowienia duchowego… tym razem – wyjątkowo – nie w Samarii, ale na Jasnej Górze.

Pierwszym etapem spotkania był udział w sesji w Centrum Duchowości Księży Jezuitów, prowadzonej przez Panią Danutę Piekarz zatytułowaną właśnie tak: BÓG ZAKOCHANY WE MNIE. Piękna i wnikliwa refleksja Pani Profesor nad tekstem Pieśni nad pieśniami poprowadziła nas w głębię naszych serc i pozwoliła na nowo odkryć Boga, który jest Miłością, który nieustannie szuka swej oblubienicy i chce być przez nią szukany.

Cennym było spotkanie poprowadzone przez Matkę Generalną w kontekście aktualnie przeżywanego trzeciego roku Nowenny, kiedy rozważamy ślub ubóstwa i teologiczną cnotę nadziei. Zostałyśmy zaproszone, by podzielić się osobistym doświadczeniem, trudnościami, czy też wyzwaniami związanymi własnie z ubóstwem. Wiele cennych myśli… w pamięci zapadły szczególnie świadectwa sióstr, które dzieląc się swymi przeżyciami otworzyły przed nami swoje serca… nic droższego nad Chrystusa! Wiara, naprawdę rodzi się ze słyszenia!

Radość bycia razem, rozmowy, wspólne trwanie przed Panem i przy Sercu naszej najlepszej Mamy, to wszystko sprawiło, że wracałyśmy odnowione, jakby z nowymi sercami do swych domowych wspólnot, codziennych zajęć i obowiązków.

Dziękujemy Siostrom ze Wspólnoty częstochowskiej za serdeczne przyjęcie i gościnność, której doświadczyłyśmy podczas naszego spotkania. Szczególne podziękowania kierujemy do Pani Danuty Piekarz, a także naszej Matki.

Niech Bóg będzie we wszystkim uwielbiony!

6 stycznia – 93 rocznica powstania Zgromadzenia

6 stycznia 1926 roku młoda Jadwiga Jaroszewska przekracza progi szpitala św. Łazarza w Warszawie, przy ul. Książęcej 2. Tak zaczyna się nasza historia… niestety nie zachowały się zdjęcia z tamtego czasu, ani nawet już nie ma śladu po szpitalu na Książęcej. Zgromadzenie jednak istnieje! Kontynuujemy zapoczątkowane przez Matkę dzieło – wsłuchując się nieustannie w słowa Matki Założycielki i Ducha Świętego, który – jak ufamy – dokona w nas dzieła odnowy.

Jaki cel ma nasze zgromadzenie i dlaczego istnieje? Jeżeli zgromadzenie ma pewien cel, to i członkowie w tym głównym celu będą mieli pierwszą wytyczną swych czynów. Bóg w wyrokach niezbadanych budzi do życia samodzielnego Zgromadzenie nasze. W Kościele św. powierza zgromadzeniu temu myśl swoją, która brzmi: Mądrość Przedwieczna domaga się od stworzeń uwielbienia sprawiedliwości.

Zapamiętajmy jedno: To jest najmilsze Bogu, co jest z Jego Woli. Musimy przede wszystkim swoje posłannictwo spełniać. Akt oddania się musi być dobrowolnie uczyniony. Bóg nie chce mieć niewolników, ale sługi dobrowolnie pełniące Jego służbę. Słodkie jest jarzmo, ale gdy bywa dobrowolnie podjęte i z miłością pełnione.