- powrót na stronę główną -
 
Kupno majątku Niegów
 
.....W 1931 r. Matka Wincenta podjęła starania o kupno pałacu i części majątku Niegów od pań Dzierzbickich. Pragnęła przeznaczyć go na dom główny Zgromadzenia, dom nowicjatu i prace apostolskie. Majątek obejmował cztery budynki mieszkalne: duży pałac, oficynę, dawne czworaki i "szkółkę", oraz dużą część ziemi i niegowskiego lasu (całość liczyła 73 ha). Początkowo Matka wyobrażała sobie, że podobnie jak w Karolinie wydzierżawi budynki i nieduży plac, ewentualnie kawałek ogrodu. Jednak, kiedy przyjechała obejrzeć obiekt, zmieniła zamiar. Zachwycił ją widok pałacu, do którego podjeżdżało się wokół wielkiego gazonu, malowniczy park od frontu i duży ogród owocowo - warzywny z tyłu domu, cienista aleja leszczynowa - wymarzone miejsce do spacerów z różańcem w ręku i pobliskie leśne tereny. Już widziałą, jak zamieni pałac w klasztor, a czworak - w "szpitalik" dla głęboko upośledzonych dzieci. Postanowiła nieodwołalnie kupić posiadłość bez względu na koszta. Dla sióstr znających kłopoty finansowe Stowarzyszenia kupowanie majątku było wyrazem heroicznej ufności w Bogu. Siostry ufały Opatrzności Bożej i szturmowały do nieba o pomoc. Z wielkimi trudnościami - ostatnią ratę za kupno majątku w Niegowie spłacano w 1942 r.
---

"Samaria" św. Scholastyki

 
.....Największy budynek, pałacyk, Matka Założycielka przeznaczyła na klasztor i nazwała go "Samarią" pod wezwaniem św. Scholastyki. Tu został przeniesiony z Karolina nowicjat, a także Dom Główny z ul Bagatela.

Położenie Samarii było piękne, okolica lesista, sama wieś niewielka. Zabudowania wymagały remontu, nie były też skanalizowane, tak więc po wodę trzeba było chodzić do wsi. Pałacyk wymagał przeróbek, aby można było go przeznaczyć na klasztor. Matka rozpoczęła remonty w wielu miejscach równocześnie, stąd adaptacyjne prace w "Samarii" posuwały się wolno, niekiedy trzeba było je przerwać. Powoli pałac zamieniał się w klasztor. I tak powstała kaplica, refektarz, kapitularz, pokoje gościnne i pokoje dla sióstr, kuchnia, pomieszczenia gospodarcze, klauzura nowicjatu.
---
Zakład "Ostoja" dla chłopców z głębszym upośledzeniem umysłowym "szkółka" i "szpitalik"
 

.....Na zakład dla dzieci głęboko upośledzonych przeznaczyła Matka dwa budynki znajdujące się obok siebie. Pierwszy, położony przy szosie, zwany był we wsi "szkółką" ze względu na to, że wcześniej istniała tu zorganizowana przez gminę szkoła podstawowa, która funkcjonowała aż do wybudowania nowej szkoły w Zabrodziu. Dom, chociaż już stał pustką nazywano nadal "szkółką". Należał on do Sióstr Samarytanek, gdyż wchodził w skład zakupionej nieruchomości. Tu miały zamieszkać dzieci chodzące, nie kwalifikujące się do nauki szkolnej.

.....Drugi natomiast - zrujnowany, drewniany budynek pod dziurawą strzechą, leżący bliżej kościoła, Matka chciała przeznaczyć na "szpitalik" dla dzieci stale leżących.

.....W obydwu budynkach rozpoczęto remont i adaptację dla potrzeb zakładu. Tymczasem, na początku września 1931 r., zakład w Niegowie zapełnił się dziećmi nadesłanymi z Karolina. Przyjechało 78 chłopców. Matka zmuszona była wynająć i kupić nowe pomieszczenia. Na szpitalik wynajęto od zamożnej gospodyni część domu z dwiema izbami i kuchenką, położony tuż za ogrodzeniem posesji sióstr. Wstrząsające wrażenie robił widok białych łóżeczek, ustawionych ciasno jedno za drugim i leżących w nich dzieci. Było ich 18 w wieku od 10 do 15 lat. Sprawiały wrażenie niemowląt: cechował je brak świadomości, paraliże kończyn, ślepota, oznaki wrodzonej choroby wenerycznej.

W "szkółce" udało się umieścić 40 chłopców upośledzonych umysłowo w stopniu umiarkowanym i głębszym, a czasem przyjmowano także bezdomnych.
Tak więc pierwotny zamysł Matki Założycielki, by "Ostoję" przeznaczyć wyłącznie dla głęboko upośledzonych uległ zmianie pod wpływem potrzeb i z powodu miłosierdzia Matki.

....."Ostoja" bardzo ciężko przeżyła przemarsz wojsk i przesuwanie się frontu. Siostry twierdzą, że ocaliła je i dzieci cudowna ingerencja Matki Założycielki. Z pola i ogrodu nie można było korzystać. Zapanował głód. W tym czasie dużo dzieci zmarło. Niemcy zarekwirowali cały pałac, wobec czego siostry przeniosły dzieci ze "szpitalika" do domu "Za Strugą", dzieci ze "szkółki" do domu pracowników przy gospodarstwie w "Samarii", a same zajęły budynki "Ostoi". Po wojnie wychowankowie wrócili do "Ostoi". Mimo coraz trudniejszych warunków siostry rozpoczęły budowę nowego zakładu. W tym czasie w 1950 r. wyszła ustawa o przejęciu dóbr martwej ręki, która pozbawiła "Samarię" ziemi i zmusiła do przerwania budowy. Jakiś czas siostry jeszcze użytkowały ziemię, ale dnia 19 lutego 1966 r. zakład "Ostoja" został upaństwowiony, a ziemia sióstr przekazana jako przyzakładowe gospodarstwo.

.....Pierwszy świecki dyrektor "Ostoi" dokończył zaczętą budowę nowego zakładu. Zaangażował siostry jako etatowe pracownice, mogły więc nadal opiekować się dziećmi.

1 VII 1991 r., po 25 latach Zgromadzenie odzyskało zakład. Dziś już nie ma śladu ani po "szpitaliku" ani po "szkółce", ale jest nowy ośrodek - Dom Pomocy Społecznej dla Dzieci z upośledzeniem umysłowym.