- powrót na stronę główną -
 
.....Jadwiga Jaroszewska miała wiele trudności w założeniu nowego zgromadzenia zakonnego. Pochodziły one głównie z braku środków materialnych i z ówczesnych poglądów. Mianowicie tak duchowieństwo, jak i katolicy świeccy uważali pracę wśród osób wenerycznie chorych za niestosowną dla sióstr zakonnych, a zajmowanie się dziećmi umysłowo upośledzonymi w ogóle nie było brane pod uwagę.
Dnia 6 stycznia 1926 roku, Jadwiga jako s. Wincenta, podjęła pracę w szpitalu skórno-wenerycznym św. Łazarza
w Warszawie przy ul. Książęcej 2.
 

Praca ta obejmowała najtrudniejszy oddział, była bez wynagrodzenia, tylko za wyżywienie i skromne mieszkanie. Pierwsze dni posługi w szpitalu św. Łazarza to istny koszmar: przekleństwa, wyzwiska chorych, niechęć i nieufność lekarzy, salowych. Wbrew wszystkiemu - Matka Wincenta usługuje, modli się, z odwagą wychodzi naprzeciw tym, którzy patrzą na nią z niechęcią, a niekiedy wprost z nienawiścią. Te wszystkie istniejące bariery przełamuje miłością, którą obdarza chore dziewczęta i kobiety. W niedługim czasie zdobywa ich zaufanie i szacunek. Zmienia się atmosfera wśród chorych.



W szpitalu tym Założycielka poszerzyła zakres pracy sióstr, tworząc oddział dla dzieci obciążonych chorobą weneryczną.

Szybko wyłonił się też problem, dokąd kierować dziewczęta, które ukończyły kurację przeciwweneryczną, by nie wracały do poprzedniego życia. Matka Założycielka wynajęła w Warszawie mieszkanie przy ul. Złotej 24, potem przy ul. Mochnackiego 23, gdzie dziewczęta mogły się zatrzymać do czasu znalezienia pracy i mieszkania.

W czerwcu 1926 r. powstała druga placówka Stowarzyszenia w szpitalu skórno-wenerycznym św. Józefa w Lublinie, która istniała do grudnia 1927 r.


W 1927 r. Matka Założycielka objęła w Henrykowie k. Warszawy prowadzenie zakładu "Przystań" dla dziewcząt moralnie zaniedbanych i samotnych matek, a szczególnie dla opuszczających szpital św. Łazarza po odbytej kuracji. Celem placówki była resocjalizacja dziewcząt - zwłaszcza nieletnich. Powrót do normalnego życia był procesem długotrwałym, dokonywał się przez opiekę moralną, materialną, medyczną, poprzez naukę pracy, zawodu, naukę szkolną, a nade wszystko przez rodzinną atmosferę domu. Siostry pomagały znaleźć im pracę i nadal czuwały nad losem byłych wychowanek.



W lipcu 1928 r. Matka Założycielka przyjęła propozycję Wydziału Opieki Społecznej Magistratu m. st. Warszawy na prowadzenie zakładu dla dzieci umysłowo upośledzonych. W wydzierżawionej willi w Karolinie, pow. Grodzisk, zorganizowała pierwszy w Polsce zakład specjalny dla chłopców. Trzy lata wychowawczych wysiłków, prób i intuicji w doborze metod pracy z chłopcami w różnym wieku, o różnym stopniu upośledzenia umysłowego i nieprzystosowania społecznego zaowocowały wypracowaniem systemu wychowawczego, zwanym "systemem rodzinkowym", który był rewelacyjny na ówczesne czasy. Zrywał on z tradycyjnym, "koszarowym" wychowaniem, stwarzał natomiast atmosferę domu rodzinnego. Placówka w Karolinie istniała do 1931 r.

Ponieważ nie udało się przedłużyć dzierżawy domu w Karolinie, Matka Wincenta poczyniła starania w zakresie utworzenia dla jego wychowanków nowych placówek. W 1931 r. zakupiła dla Zgromadzenia część majątku (wraz z zabudowaniami) w Niegowie k. Warszawy i wydzierżawiła dom w Pruszkowie przy ul. Szkolnej 15 (w 1933 r. nabyła na własność).

Już w Karolinie stało się jasne, że selekcja wychowanków według poziomu niedorozwoju była niezbędna. Wyłoniła się wówczas konieczność utworzenia czterech odrębnych domów:
- dla dzieci lżej upośledzonych młodszych - z przedszkolem i szkołą specjalną,
- szpitalik dla kalek i leżących głęboko upośledzonych,
- dla starszych chłopców - z warsztatami i douczaniem,
- dla najstarszych chłopców - dom pracy.

Tak więc do "Ostoi" w Samarii przywieziono dzieci głęboko upośledzone i chłopców najstarszych, którzy docelowo mieli zamieszkać w Fiszorze.

Dla chłopców w wieku od 4 do 14 lat Matka przeznaczyła dom św. Maura i Placyda w Pruszkowie przy ul. Szkolnej 15.

dddzddddddddddddd
Po doświadczeniach w Karolinie Matka wiedziała, że dom w Pruszkowie trzeba zorganizować na nowych zasadach. Chciała, aby chłopcy w zakładzie czuli się jak w domu, jak w rodzinie. Grupy nazwała rodzinkami. Zniosła ogólne sypialnie i jadalnie. Każda rodzinka otrzymała własne mieszkanie, składające się z sypialni i jadalni, która zarazem była bawialnią, oraz własną umywalnię. Siostry wychowawczynie zamieszkały w swoich "rodzinkach", w oddzielnym pomieszczeniu. Urządzenie wnętrza rodzinki nie przypominało tradycyjnego zakładu, a raczej skromne, prywatne mieszkanie. Matka pragnęła, aby dziecko, które musiało być w zakładzie, znalazło w nim przynajmniej w przybliżeniu atmosferę domu rodzinnego.
Chłopcy byli angażowani do utrzymania porządku w swym mieszkaniu, pomagali sobie nawzajem, spełniali wyznaczone dyżury. Rodzinnym zwyczajem obchodzono imieniny każdego wychowanka. Prócz indywidualnych uroczystości wytworzył się zwyczaj obchodzenia "święta rodzinki". Odbywało się ono w dni patronów każdej rodzinki. System Matki Wincenty stawał się coraz bardziej jasny, zrozumiały. W atmosferze wspólnej pracy i zabawy, w zajęciach, z których usunięto niezrozumiały dla dziecka przymus, wychowankowie stawali się coraz bardziej mogącymi i chcącymi pracować. Odzyskiwali wiarę w siebie, nabierali poczucia własnej wartości, czuli, że są potrzebni. Zakład przestawał być "zakładem", a coraz bardziej stawał się domem. Domem, w którym nie czuli się ani sierotami, ani opuszczonymi.

W tym samym czasie, kiedy powstawał dom dla chłopców w Pruszkowie na Szkolnej (w 1931 r.), pojawiła się też możliwość utworzenia zakładu dla dziewcząt o głębszym stopniu upośledzenia przy ul. Żbikowskiej 24 - w miejsce opustoszałego sierocińca. Dom ten Matka Założycielka nazwała Domem św. Gertrudy. Po okresie dzierżawy, w 1934 r. został zakupiony.

W kwietniu 1932 r. Matka Wincenta rozpoczęła w Fiszorze budowę Domu Pracy im. Szymona z Cyreny i szkoły zawodowej dla chłopców przeniesionych z Karolina - z lekkim i umiarkowanym stopniem upośledzenia umysłowego. Matka nie chciała budować jednego wielkiego domu, ale postanowiła rozmieścić wychowanków w małych domach, w rodzaju domków jednorodzinnych. Zorganizowano warsztaty: stolarski, szewski, krawiecki, introligatorski i koszykarski oraz klasy szkolne. Chłopcy pracowali na roli, w ogrodzie i w gospodarstwie. Program wychowawczy był bogaty i pokrywał się z zainteresowaniami dorastających chłopców. Zdolniejsi chłopcy korzystali z dokształcania w Warszawie, to ich przygotowywało do samodzielnego życia w przyszłości.

Zgodnie z pierwotnym zamiarem Matki Założycielki, Dom św. Benedykta, potocznie zwany domem "Za Strugą" miał być przeznaczony na miejsce wypoczynku dla sióstr. Jednak za życia Matki nie zostało to zrealizowane. Zamieszkali w nim majstrowie i starsi wychowankowie budujący osadę w Fiszorze, a później chłopcy trudni wychowawczo, których w ten sposób odizolowano od ich złych wpływów na młodszych chłopców fiszorskich.

Za życia Matki Wincenty powstała jeszcze jedna placówka - Katolicki Dom Wypoczynkowy w Skolimowie k. Warszawy. Dom ten, przeznaczony dla starszych kobiet z inteligencji, istniał przez sezon letni w 1935 r.

W chwili śmierci Matki Założycielki, dnia 10 listopada 1937 r., Zgromadzenie liczyło 113 sióstr profesek, 40 nowicjuszek i 7 domów zakonnych.